| |
|
|
|
|
|
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
| |
|
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
|
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
| |
|
|
|
||
| |
| "KOT, PIES I ...LIST " autor: Mariola Jarocka Działo się to bardzo dawno temu. Daleko stąd w pewnym miłym miejscu Pewnego dnia, tuż po wschodzie słońca, wybierał się Pies w daleką podróż. Wychodząc z domu zdążył tylko powiedzieć: - Jeszcze jedno, przyjacielu. Oczekuję bardzo ważnych wieści. Jeżeli przyjdzie do mnie list, przechowaj go, proszę, - Do widzenia - odpowiedział na to Kot i na pożegnanie pomachał Psu łapką. Po wyjściu Dzięcioła, Kot całe przedpołudnie chodził z listem w łapie i szukał miejsca w którym mógłby bezpiecznie go ukryć. - Nie, nie tu nie. Tu spaliłby się na popiół - rzekł przechodząc obok pieca. - Tu także nie - dodał mijając komodę, w której, już od wielu lat, mieszkała mysia rodzina. - Oby tylko myszy niczego nie zauważyły - powiedział do siebie, i cichutko, na paluszkach, wyszedł z sieni
- Te mysie maluchy są takie nieprzewidywalne - Mam -zawołał uradowany. Że też na początku o tym nie pomyślałem! To przecież takie proste - zawołał i wypadł z chatki. Przebiegł cały ogród i zatrzymał się pod gruszą, która pamiętała jeszcze czasy jego pradziada. Oglądając się na wszystkie strony, wykopał pod drzewem niewielki dołek. Upewniwszy się, że nikt go nie widzi, włożył list do środka, po czym, bardzo ostrożnie, przysypał go ziemią. Na samym końcu przykrył wszystko kamieniem i, bardzo z siebie zadowolony, wrócił do domu. Po pewnym czasie zupełnie zapomniał o liście i żył sobie szczęśliwie i bardzo wygodnie. Pewnego dżdżystego dnia z dalekiej wędrówki
do domu wrócił Pies. Po krótkiej chwili, nie wierząc własnym oczom, wykrzyknął.- Rany kota, gdzie list?! Pies, nieco zdenerwowany, odsunął go i zajrzał do środka. Na dnie dołka zobaczył tylko kilka postrzępionych i pożółkłych papierków. - I to ma być ten doskonale ukryty list, tak? To przecież tylko garstka śmieci! - No nie złość się tak - próbował udobruchać Psa - Zaraz wszystko naprawimy Kot, wystraszony jak nigdy dotąd, na nic więcej nie czekał.
Z zadartym w górę ogonem czym prędzej czmychnął na pole. Pies za nim. No i dotąd trwa ta gonitwa. A po dawnej przyjaźni nie zostało już ani śladu. I tak ma być do końca świata, 2001 [Wrocław], © Mariola Jarocka Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie utworów zgromadzonych w serwisie Bajkowice.pl bez zgody ich autorów jest zabronione. (Podstawa prawna: Ustawa z dn. 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych) Wszelkie prawa do powyższego utworu są własnością jego autora. |
Książka autorki wydana przez: Wydawnictwo Diecezjalne Sandomierz, 2005
|
|
|
© Plantacja Bajek, Bajkowice - Copyright by Artur de Amistad |